Jarmark Sapieżyński

Podczas dwudniowego wypadu pod wschodnią granice zaliczyliśmy po ok. 100 km – niewiele, ale za to w jakich miejscach. Zaczęło się od miejscowości Zabłocie pod Kodniem, gdzie u zaprzyjaźnionej osoby mieliśmy swą bazę. I czym prędzej do Kodnia i Kostomłotów – jedynej unickiej parafii w Polsce. Stare drewniane zabudowania sięgające początków wieku XVII robią wrażenie, wszystko dopracowane w ostatnich szczegółach. Spotykamy grób O. Romana Piętki wieloletniego proboszcza, który gościł także w Wohyniu. Szlakiem Green Velo wracamy przez Kodeń, który zostawiamy na niedzielę na Jarmark Sapieżyński. Jeszcze tylko zakupy w Sławatyczach z piękną cerkwią i spacer nad Bug, po chwili odpoczynku powrót do domu. Niedzielę zaczynamy od Mszy Św. w Zabłociu i po śniadaniu do Jabłecznej, gdzie podziwiamy pozłacane kopuły prawosławnego monasteru i niezmiernie bogate wnętrze cerkwi. Za graniczną rzeką Bug dostrzegamy budkę strażników i ogrodzenie – ciekawe? Jeszcze tylko jarmark w Kodniu. Dziesiątki budek z rękodzielnictwem, turnieje rycerskie, pojedynki – wszystko z epoki księcia Mikołaja Sapiehy, który z Watykanu ukradł w 1630 roku obraz Matki Bożej Gregoriańskiej nazwany później Kodeńską, ale to zupełnie inna historia.

Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.